Wszyscy doskonale znamy sytuacje polityczną, lub użyjmy właściwszego słowa gospodarczą w świecie. Któtko mówiąc, nie jest ciekawie. Ale zajmijmy się na początku naszym kochanym krajem, Polską.
Szczególnie ostatnie doniesienia irytują wszystkich, reformy, reformy i jeszcze raz reformy.
Ktoś może powiedzieć po co te wszystkie zmiany?
Odpowiem któtko, gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze! A gdzie ich szukać? Najlepiej w portfelach przeciętnego Polaka.
Dowiedzmy się ile zarabia przeciętny Polak?
Jak podała Wyborcza.biz mediana płaca to 2907 zł. Tam właśnie czytamy:
"Jeśli zarabiasz co najmniej 5850,66 zł miesięcznie brutto, to znaczy, że należysz do 10 proc. najlepiej wynagradzanych pracowników. 10 proc. najgorzej zarabiających dostaje nie więcej niż 1478,70 zł brutto...
Co najwyżej 1478,7 zł zarabiało w Polsce 9,8 proc. kobiet i 10,2 proc. mężczyzn. Natomiast do grupy najbogatszych zalicza się 6,8 proc. kobiet i 13,2 proc. mężczyzn. Pensje powyżej 30 tys. zł dostawało 0,13 proc. zatrudnionych.
Mężczyznom płaci się wciąż więcej niż kobietom - zarabiali oni przeciętnie o 8,1 proc. powyżej średniej. Kobiety - o tyle mniej niż średnia, co oznacza, że przewaga mężczyzn nad kobietami wynosi 17,7 proc."
To ja mam takie pytanie: Gdzie wykonano to badanie, bo z tego co dobrze wiemy cały czas mnóstwo ludzi zarabia mniej niż 1000 zł, nie mówiąc o rentach w wysokości 600 zł.
To jeszcze nic najlepsze to tekst: "Zbyt wysoka płaca minimalna zaszkodzi gospodarce" (wyborcza).
Można byłoby się zgodzić z tym stwierdzeniem, jednak nie dokońca.
Zacznijmy jednak od początku. Jak wspomniałem wcześniej nasi politycy szukają pieniędzy. Tylko nie tam gdzie trzeba. Ja mogę im podpowiedzieć. Zacznijcie od siebie!
Ile zarabiają nasi politycy. Możemy znależć to na stronie Faktów:
"Wszystko zaczyna się od obietnic, jakie składają ludziom przed wyborami. Kiedy jednak wezmą władzę w swoje ręce, zapominają o tym, co mówili wcześniej. Dostają służbowe mieszkania, samochody, a nawet samoloty. A jak widać, ich miesięczne pensje często wynoszą tyle, na ile zwykły człowiek musi pracować cały rok.
Wystarczy choćby spojrzeć na to, co otrzymują europosłowie – kilkadziesiąt tysięcy złotych. Zarabiają więcej niż polski prezydent i premier. Poza tym nikt ich nie kontroluje, nie sprawdza jak pracują.
Nie gorzej jest w samorządach. Burmistrz średniego miasta zarabia nawet kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie. To jest życie!
Bronisław Komorowski (59 l.)
Prezydent zarabia miesięcznie 20 137 złotych brutto. Mieszka w Belwederze. Przez całą dobę ma ochronę, do jego dyspozycji są limuzyny oraz samoloty.
Donald Tusk (54 l.)
Premier zarabia miesięcznie 19 155 zł brutto. Do tego mieszka w willi przy ul. Parkowej w Warszawie. Ma ochronę, samochody, samolot do dyspozycji.
Zbigniew Ziobro (41 l.)
Jego pensja to prawdziwe kokosy – wynosi ok. 30 tys. zł. Dodatkowo za każdy parlamentarny dzień dostaje się jeszcze ok. 1,3 zł diety. A na tych posiedzeniach spędza ok. 16 dni w miesiącu. Do tego dochodzą pieniądze na asystentów i biura."
Biorąc pod uwagę choćby prezydenta, jest do 20-krotny zarobek przeciętnego Polaka. Gdzie szukać pieniędzy? Właśnie tam. Gdy weźmiemy pod uwagę wszystkich tzw. zatrudnionych w budżetówce to naprawdę wyniki są zaskakujące. Należy im właśnie "obciąć" płace i to rozwiąże naprawdę wiele problemów.
Nasuwa się tutaj pytanie: Dlaczego tylu ludzi pcha się do polityki? Czy dlatego, że kochają ten zawód, albo dlatego, że się na tym znają? Otóż nie. Dla kasy, KASY.
Zapraszam serdecznie do komentarzy. W najbliżym czasie opublikuje kolejne przemyślenia na ten temat. Pozdrawia. Adam.